miała być początkowo kuchenną zazdrostką, ale jakoś mi się pozmieniało i wylądowała w całkiem innym miejscu i na innym poziomie okna. Prezentuje się całkiem sympatycznie zarówno od wewnątrz jak i od zewnątrz mieszkania.
Praca nad "zazdrostkami" stanowiła krótki przerywnik w pracy nad pledem "plaster miodu". Dziś przybyło kilka nowych elementów. We środę wybieram się w 12 godzinną podróż pociągiem (jeśli torów nie zaleje) podczas której mam zamiar go dokończyć :)
Praca nad "zazdrostkami" stanowiła krótki przerywnik w pracy nad pledem "plaster miodu". Dziś przybyło kilka nowych elementów. We środę wybieram się w 12 godzinną podróż pociągiem (jeśli torów nie zaleje) podczas której mam zamiar go dokończyć :)
Śliczna badzo wdzięczna:)
OdpowiedzUsuńJak bym chciała móc powiesić takie firaneczki u siebie.Tylko tylu podglądaczy jeszcze a drzewa jeszcze niziutki nic nie zasłonią.Ale może kiedyś....Cudna.
OdpowiedzUsuńLubię firanki siatkowe. Twoje są super! A róże z poprzedniego wpisu są śliczne.
OdpowiedzUsuń