Kurs taniego remontowania

Po łazience (mozaika) przyszedł czas na kibelek. I tutaj też kafelki z odzysku a raczej z darowizny. A dokładniej: Przemek, chłopak mojej Siostry, przywiózł je z wysypiska odpadów, które znajduje się przy fabryce glazury i terakoty.

Kafelki są równiutko przycięte w małe kwadraciki 2,5/2,5. Długo zabierałam się do tego remontu i właśnie dziś nadszedł ten moment. Jak dotąd udało mi się położyć jakąś 1/5 podłogi. I ku mojemu zdziwieniu nawet w miarę prosto wychodzi.

no może nie najprościej :)


Aktualnie czekam na dostawę krzyżaków - bo się skończyły. Mam więc chwilkę przerwy. C.D.N....

7 komentarzy:

  1. No, no podziwiam każdego, kto potrafi ułożyć kafelki. To cenna umiejętność i do tego oprócz satysfakcji przynosi ona spore oszczędności.

    Szybkiego i bezproblemowego zakończenia remontu życzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsza chyba własna satysfakcja:) piękny widok. A kto docinał do tych idealnych kwadracików?

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie takie już były - i to jest w tym najfajniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. I niech ktoś mi powie, że kobieta nie potrafi!!! Mistrzyni chylę czoła:) Toż to zmudna robota jest i efekty widac:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja też chcę taką fabrykę niedaleko ....buuuuuu.... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, czego się nie dotkniesz- fajnie wychodzi.:)
    Pomysły są najważniejsze, potem jest z górki:))
    Pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie a dlaczego u nas nie ma takiej fabryki?:)
    Czekam na dalsze relacje

    OdpowiedzUsuń