Była sobie raz Baba...

która czasami szyła patchworki. A nieustannie marzyła o jakimś jasnym, wielkim, gwieździstym patchworku na własne łóżko. Ale wszystko co uszyła gdzieś znikało po ludziach i bida nie miała swojej narzuty. I już się zabierała za szycie, już wybierała tkaniny, umawiała się nawet z inną Wariatką patchworkową na pożyczanie stopki do pikowania aż tu nagle? Znalazła to oto cudo!! Za śmieszne pieniądze. Jak widać nie dane jej szyć dla swego domu. Patchwork właśnie się pierze a Baba się raduje :):):):):)




Jak już się nacieszę to zabiorę się za szycie:)

6 komentarzy:

ulinkap pisze...

Kasia! cudo!! gdzie Ty to wyszperałaś?? fantastyczne !!

Katarzyna pisze...

Cześć Ula!
przypadkowo w lumpie na Lisowskiego. Pani ma tam często jakieś tkaniny więc warto poszperać. Kapa kosztowała 30 zł :) Doprała się super. Jak wywiesiłam to zajmuje cały balkon. Myślę ze ma tak 2,2/2,0 m. Już się nie mogę doczekać kiedy wyschnie.

Anonimowy pisze...

piękna też taka chcę

Katarzyna pisze...

JAK SPOTKAM JESZCZE JEDNĄ TO KUPIĘ :)

ulinkap pisze...

a ja często zaglądam do lumpa na Chopina :) wczoraj wygrzebałam cudny materiał bożonarodzeniowy, ale niestety z dwoma małymi towarzyszami ciężej mi się tam wybrać ;)
jakby nie było upolowałaś rarytas!!

Teiwaz pisze...

Oj "babo", narzuta piękna
Buziaki w Nowym Roku:)!
K.