Kurs taniego remontowania

Po łazience (mozaika) przyszedł czas na kibelek. I tutaj też kafelki z odzysku a raczej z darowizny. A dokładniej: Przemek, chłopak mojej Siostry, przywiózł je z wysypiska odpadów, które znajduje się przy fabryce glazury i terakoty.

Kafelki są równiutko przycięte w małe kwadraciki 2,5/2,5. Długo zabierałam się do tego remontu i właśnie dziś nadszedł ten moment. Jak dotąd udało mi się położyć jakąś 1/5 podłogi. I ku mojemu zdziwieniu nawet w miarę prosto wychodzi.

no może nie najprościej :)


Aktualnie czekam na dostawę krzyżaków - bo się skończyły. Mam więc chwilkę przerwy. C.D.N....

7 komentarzy:

Enyo pisze...

No, no podziwiam każdego, kto potrafi ułożyć kafelki. To cenna umiejętność i do tego oprócz satysfakcji przynosi ona spore oszczędności.

Szybkiego i bezproblemowego zakończenia remontu życzę.
Pozdrawiam

Aneta pisze...

Najważniejsza chyba własna satysfakcja:) piękny widok. A kto docinał do tych idealnych kwadracików?

Katarzyna pisze...

No właśnie takie już były - i to jest w tym najfajniejsze.

Ana pisze...

I niech ktoś mi powie, że kobieta nie potrafi!!! Mistrzyni chylę czoła:) Toż to zmudna robota jest i efekty widac:)

Aneta pisze...

To ja też chcę taką fabrykę niedaleko ....buuuuuu.... :)

Teiwaz pisze...

No tak, czego się nie dotkniesz- fajnie wychodzi.:)
Pomysły są najważniejsze, potem jest z górki:))
Pozdrawiam K.

Lacrima pisze...

No właśnie a dlaczego u nas nie ma takiej fabryki?:)
Czekam na dalsze relacje