To i owo

 Wełenka do farbowania dotarła dzisiaj. Milutkie :)



nic jeszcze nie ufarbowałam. Gapię się jedynie na barwniki i dumam co z czym pomieszać, jak kolory dobrać aby cudo jakie wyszło.
Zabrałam się za to dzisiaj za szycie torebki. Oj dawno ci ja nic nie szyłam. Maszyna zaschła. Jednak naoliwiona dała radę z dość grubą skórą. Efekt nie jest piorunujący, ale to dopeiro pierwszy model. Niebawem powstaną kolejne - bardziej dopracowane.
 
 a Tosia również dziś bardzo twórcza. Przedstawiam Wam Myszkę Miki.  Zaznaczam, że to dzieło 2-latki :)



3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dzień dobry, od niedawna podczytuję blog, gratulacje, aleee... tu się wtrącę - to nie są barwniki do wełny, sama też takie mam (łatwo dostępne) i właśnie po przeczytaniu instrukcji na opakowaniu zmieniłam plany farbiarskie. A może można tak...? Pozdrawiam z Łodzi Magda

Katarzyna pisze...

Ja będę ich używać, ale nie wedle instrukcji z opakowania - wełna zamieniał by się w jeden wielki filcowy kokon. Sposób na farbowanie zaczerpnęłam z innego blog http://haft.blox.pl/2010/10/Farbowanie-welny.html na którym kobitka cudnie farbuje właśnie takimi jak moje barwnikami
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

O la la! Super, wielkie dzięki za odpowiedź i podpowiedź :) Pomyślności