Zaległości

się trochę nazbierało. Zapotrzebowanie na brochy nadal aktualne, dlatego w drutowaniu przerwy ciąg dalszy.



Robi się czapka, ale bardzo powoli. Ma to być właściwie beret, taki najprostszy na świecie. Do komplety komino-szalik czy....? (jak zwał tak zwał) takie coś:

Skończyłam ostatnio pulower z golfem, ale kiszka trochę bo połaszczyłam się na tanią - niestety kiepską - wełnę , która już teraz widzę "długo nie będzie ładnie wyglądała". Aż boję się go zakładać na myśl o tych zmechaconych kulkach. (i zdjęcie też nie najszczęśliwsze).

A na drutach coś, nie wiem co - z wełny z odzysku (prute lumpeksowe szaliki)

A i jeszcze kamizelka, już dawno miałam pokazać ale jakoś się nie składało.




Brochy

Mała przerwa w drutowaniu bo Babki się dopominają nowych broszencji. Na tapecie beret i komin dla Barbary oraz czarny pulower z golfem. Jutro wstawię fotki bolerka z Rozetti First class. Tymczasem wspomniane brochy (jeszcze cieplutkie).






No i mamy Nowy Rok

i nowy projekt. Pierwszy wyrób w tym roku, został zaczęty jeszcze w grudniu ale dziś nastąpił finał. Robota szła wyjątkowo szybko bo za pomocą dwóch par rąk. Dziękuję mojej Mamie za zrobienie bolerka.
Na wszystko czyli top i bolerko wykorzystałyśmy 300 g Mgiełki (wyjątkowo cieniutka i delikatna, ale efektowna i milusia).
Skończyłabym pewnie wcześniej, ale obiecałam sobie, że nie będę robić na drutach podczas przyjęcia sylwestrowego, które odbywało się w moim domu. I co...? Ku zdziwieniu przyjaciół udało mi się, chociaż chyba pięć razy zaglądałam do pokoju w którym stoi manekin aby popatrzeć na zaczętą robotę tj.

No ale oprócz tego, że walczyłam z nałogiem robótkowym to świetnie się bawiłam.


A oto ów pierwszy projekt tego roku: